Marek - źródło profil Facebook OSP Gronowo

Marek, Marun, Mareczek, Mały. Strażak ochotnik w OSP Gronowo. Pomagał, bo tego chciał. Przyjaciel, kumpel, znajomy chłopak z ulicy, narzeczony, syn, brat, życiowy wojownik… Bywał wredny i wkurzający. Zazwyczaj mówił to, co myślał. Zdecydował się na odebranie sobie życia w wieku niespełna 26 lat.

Marek

Marek miał drugą – mroczną stronę. Do końca nie zdawał sobie sprawę z tego, co i dlaczego działo się w jego życiu. Wspólnie z przyjaciółmi – kumplami jak ich nazywał, sięgał po alkohol, skręta i inne używki. Uznawali to za słuszne. To znieczulenie pomagało na chwilę przetrwać. Po wytrzeźwieniu problemy wracały.

Marek mimo uśmiechu na twarzy, żartów, którymi sypał, życzliwości. Mimo chęci niesienia pomocy i pomagania jako strażak OSP, czy zwykły człowiek. Mimo innych pozytywnych cech, za które cenili go inni, od młodych lat ciężko chorował przede wszystkim psychicznie. Nie tylko ze swojej winy, choć sam pogłębiał zły stan nie do końca świadomie. Marek cierpł na WSPÓŁUZALEŻNIENIE. To choroba, która wyniszczała go przez lata. Ta choroba była w przypadku Marka dużym problemem. Mimo wszystko kochał rodziców i bliskie mu osoby.

Nie bądźcie zaskoczeni. Marek był życiowym wojownikiem. Był zbyt dumny. Potrzebował wsparcia, ale ewentualne leczenie odwlekał do końca. Dlaczego? Wstydził się. Wielu z jego znajomych uznawało osoby, które są pod opieką psychologa, czy psychiatry za „naznaczone”. Tak też uważał Marek. Kierował się własnym życiowym kodeksem. Niepotrzebnie! Z tej pomocy trzeba korzystać. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu i walczyć o siebie oraz najbliższych. Trzeba pokonać wstyd, strach i inne emocje. Specjalistyczna pomoc może nawet uratować życie.

Marek 1

Wychowywaliśmy się w domu, w którym był alkohol. Widzieli to sąsiedzi, mieszkańcy Gronowa, przedstawiciele pomocy społecznej, szkoły, placówki medycznej, kościoła. Wielu z nich przez wiele lat przechodziło obok tego obojętnie. To nie był ich problem. Rozumiem i dziś nie zgadzam się z tym. O alkoholizmie, narkomanii, współuzależnieniach, które trawią wiele rodzin, powinno się otwarcie mówić. Powinno walczyć z tymi problemami skuteczniej. Dzieciaki i wy Dorosłe Dzieci Alkoholików powinniście szukać pomocy mimo lęku i obaw o to, że was zabiorą czy stanie się coś złego. Pomoc dla Marka była niewystarczająca. Marek nie miał normalnego domu mimo wszelkich starań ze strony rodziców. Ufam, że zrobili wszystko to, co mogło zostać zrobione. Markowi w domu zabrakło podstawowych wzorców, wsparcia i prawdziwej miłości. Marek nie miał dobrego startu w dorosłe życie. Został zaszufladkowany całkiem niepotrzebnie.

Nic nie działo się w jego życiu bez przyczyny. Tak też jest u was. Mieszkał w trudnych warunkach. Nie bez przyczyny nie wyszło mu w szkole, nie bez przyczyny był agresywny, nie bez przyczyny, podobnie jak wielu z was zawarł pakt z używkami. Był obarczony wielkim poczuciem winy. Miał też problemy z prawem, zdrowiem, długami, słabych przyjaciół i wiele mniejszych zmartwień. Każdy je ma. Chciał się od tego wszystkiego uwolnić. Chciał żyć. Kochał. Obdarzył zaufaniem i uczuciami osobę, która prawdopodobnie nie była w stanie udźwignąć odpowiedzialności. Nie znam jej osobiście i nie chcę oceniać. Jest młoda. Ma swoje problemy. Dalsze życie przed nią. Wszyscy, którzy swoimi czynami i słowami dołożyli Markowi zmartwień, będą musieli z tym żyć.

Warto pamiętać o Marku takim, jaki był. Nie tylko przez pryzmat narkotyków, alkoholu, złości. Nic w jego życiu nie działo się bez przyczyny. Warto zastanowić się nad swoim życiem. Warto popatrzeć bardziej wnikliwie na znajomych. Warto przestać przechodzić obojętnie. Warto przestać pudrować rzeczywistość. Warto często mówić dzieciom, mężom, żonom, że je kochacie. Warto dbać o zwierzaki. Warto zrobić wszystko, by ich było lepsze. Trzeba pomagać sobie i innym. Trzeba rozwiązywać problemy. To możliwe. Wiele wiedzy jest w książkach. Sporo można znaleźć w internecie. Są oferujący różnej wartości pomoc specjaliści. Samo branie tabletek antydepresyjnych, picie alkoholu, czy znajomość z narkotykami nie rozwiąże niczego. Problemy trzeba rozwiązywać. Trzeba szukać pomocy.

Nie wstydźcie się o nią prosić. Dla Marka jest już za późno. Problem uzależnień i współuzależnień zostaje. Jest ADAM. Brat Marka. To także młody dorosły, którego życie jest bardzo trudne. Jest wielu innych, którzy cierpią, odczuwają strach, wstyd i inne emocje.
Popatrzcie na swoje i innych życie takim, jakie jest. Dzięki temu być może uda się uniknąć kolejnej bezsensownej śmierci.

Mariusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *